Czarne kino Markusa Öhrna

W rozmowie z Anką Herbut, Markus Öhrn stwierdził, że w ostatnich przedstawieniach chciał, aby publiczność wychodziła z teatru z ciemną energią, a także to, że nie ma sensu dawanie ludziom nadziei, gdyż szczęśliwi ludzie nie fantazjują.

Jest to fakt, któremu zaprzeczyć się nie da. Bo to jest tak samo jak z tworzeniem w ogóle. Najpiękniejsza sztuka powstaje wtedy, kiedy rodzi się z bólu. Smutek pozwala na inny rejestr nadwrażliwości, chłonięcia higroskopijnego świata, każdego jego atomu.

W twórczości reżysera zawsze pojawia się wątek rodziny. W wywiadzie pokusił się o stwierdzenie, że w obecnych czasach najmniejsza jednostka społeczna stała się firmą, własnością prywatną, co doprowadza do konkurencji z innymi rodzinami-firmami i absurdami życia codziennego.

Szwedzki artysta zaprzeczył twierdzeniu, jakoby sztuka mogła wpływać na społeczeństwo, mieć jakąś siłę realną. Jedynie ktoś, kto obejrzy jego film czy spektakl, jako odrębna jednostka, może choć przez chwilę zastanowić się nad tym, co robi.

Podsumowując i nie przedłużając, zachęcam do przeczytania całego interesującego wywiadu na stronie Dwutygodnika.

Czarne kino Markusa Öhrna
Oceń ten post