Książka z papieru vs. papier elektroniczny

Kiedy zastanawiałam się nad kupnem czytnika, miałam wiele wątpliwości co do tego, czy naprawdę jest to konieczny taki – dosyć drogi – zakup, czy nie wystarczą mi papierowe książki. Jak przystało na totalnego bibliofila, aura którą posiada dany tom jest równie ważna, jak treść. To znaczy przykładam uwagę do fizycznych właściwości książki takich jak rodzaj okładki, papieru, czcionki. Osobiście preferuję książki w miękkiej oprawie, gdyż można je wymiętosić (nie mówię tutaj o niszczeniu), są bardziej poręczne i lżejsze, co umożliwia mi zabieranie ich do tramwaju, autobusu czy pociągu. Papier może być nawet pożółkły, ale ważne jest dla mnie to, aby można było robić notatki na marginesie ołówkiem i tenże ołówek dał się łatwo zetrzeć, nie przedzierając kartki. Czcionkę wolę średnią, niezbyt wielką, ale wyraźną, standardową jak Times New Roman, z odpowiednią interlinią, umiarkowanie gęsto usłane wyrazy. Takie ot zachcianki, które pomagają w codziennym czytaniu. Niestety, często sięgając po jakąś pozycję jesteśmy skazani na wizję wydawnictwa, która niekoniecznie zgadza się z naszą. W tym momencie na pomoc przychodzi czytnik książek np. taki, który sama posiadam – Kindle. Umożliwia on dostosowanie rozmiaru czcionki, rodzaju, gęstości wyrazów i interlinii. Wada papierowej książki się tutaj niweluje. Natomiast jedynym mankamentem urządzenia elektronicznego jest to, że nie pachnie papierem i nie ma się wrażenia obcowania z bytem nieznanym, tajemniczym. Można o tym zapomnieć już po kilku minutach lektury na czytniku – wygoda i lekkość przeważa.

Książka z papieru vs. papier elektroniczny
Oceń ten post