Poślubić pannę wodną

Pięknie tańczyły, pozwalały ziemskim młodzieńcom na uściski i zaloty, a kiedy wczesny letni świt rozjaśnił mrok, znikały, pozostawiając wybrańców w nieutulonej tęsknocie.
Czasem obiecywały spotkania: nad brzegiem jeziora, rzeki, morza, w pogodny wieczór. Pojawiały się, równie piękne i powabne jak w świętojańską noc, i coraz bardziej rozkochiwały w sobie nieszczęsnych śmiertelników.
Zdarzało się, że panna wodna godziła się poślubić ziemskiego młodzieńca, a potem przychodziły na świat dzieci mające krew rusałki i śmiertelnika. Legendy głosiły, że potomstwo takie było nie tylko piękne, ale i niezwykłe. Ród, w którym się narodziło, osiągał dostojeństwa i bogactwa, czasem nawet sięgał po królewską koronę. Mówiły o tym herbowe podania europejskich rodów panujących. Pramatką rodu królów Sycylii, Lusignanów, była rusałka zwana Meluzyną. Podobnej genealogii prapraprababką szczycili się też Habsburgowie.
Była więc rusałka istotą niezwykłą, osobliwą, budzącą namiętność, która za miłość i szczęśliwe małżeńskie pożycie nagradzała ziemskiego męża dobrami tak upragnionymi przez śmiertelników.
Dzisiaj ślad tych osobliwych opowieści znaleźć można co najwyżej w filmach fantasy, w zbiorach legend czy na obrazach z epoki romantyzmu. Ale opisy ślubnych szat panien wodnych – zwiewnych, przejrzystych, usianych gdzieniegdzie perłami, okruchami bursztynu albo zdobnych nenufarami – wciąż inspirują projektantów strojów na Wielki Dzień, takich, jakie wybrać by mogła pełna fantazji panna młoda, wysoka i smukła, o długich, pięknych włosach, przybranych kwiatami nenufarów. Zresztą spójrzmy na zdjęcia…

Poślubić pannę wodną
Oceń ten post