Rodzicom dziękujemy?

Tymczasem ich wsparcie może okazać się bardzo pomocne – szczególnie w kwestiach, na które rady nie znajdzie najzdolniejszy wedding planner.
W przeszłości wszelkie przygotowania do ślubu i wesela należały do rodzicielskich obowiązków. Ba! Nawet znalezienie odpowiedniego kandydata na męża czy posażnej panny na żonę leżało w gestii rodziców. Jeszcze z początkiem XX wieku młodzi niewiele mieli w tej kwestii do powiedzenia, a wszelkie od tego odstępstwa zazwyczaj kończyły się negatywnie. Wdzięczna takiemu stanowi rzeczy może pozostawać jedynie literatura, która dzięki zatwardziałym konwenansom i ich łamaniu zyskała wiele romantycznych dzieł o fabule łudząco zbliżonej do dawnej rzeczywistości. Te czasy jednak definitywnie minęły. Rodzicom wybranek serca najczęściej przedstawiany jest już po oświadczynach – tak dzieje się szczególnie w przypadku, gdy dzieci studiują bądź pracują w mieście dalekim od miejsca zamieszkania rodziców. Niemniej nawet ci rodzice, którzy mieszkają ze swymi dorosłymi pociechami, coraz częściej odsuwani są od przygotowań do ślubu i wesela. Wiele młodych par sprowadza ich wyłącznie do roli gości.

Obowiązki podzielone

W Polsce, zgodnie z powojennymi tradycjami, jeszcze do niedawna funkcjonował podział obowiązków, jaki przyjmowały na siebie rodziny narzeczonych. Rodzice Panny Młodej kupowali suknię ślubną, finansowali uroczystości w kościele oraz koszty przyjęcia weselnego. W ich zakresie leżało też opłacenie zaproszeń i usług kamerzysty oraz fotografa. Rodzice Pana Młodego musieli zadbać natomiast o wynajęcie zespołu muzycznego, zakup napojów na przyjęcie, wynajem samochodu, którym młodzi pojadą do ślubu, a także o obrączki, bukiet dla synowej i oczywiście garnitur dla syna. Także po stronie rodziców narzeczonego leżało sfinansowanie podróży poślubnej. Natomiast każda rodzina we własnym zakresie opłacała noclegi dla zaproszonych gości. Na przestrzeni ostatnich lat najpierw zatarł się podział tych płatności, a z czasem także udział rodziców w finansowaniu wesela. Młodzi chcą być samodzielni, często decydują się na skromniejsze uroczystości – byleby własnym sumptem. Co leży u źródła tej postawy? Wystarczy przejrzeć fora internetowe, by się o tym przekonać: narzeczeni nie chcą ingerencji rodziców w organizację uroczystości, bo obawiają się, że wówczas nie unikną przygotowania jej według gustów starszego pokolenia. W rezultacie całkowicie odsuwają najbliższych od przygotowań, sprawiając im w ten sposób wielki zawód.

NADMIAR SAMODZIELNOŚCI

Większość rodziców dzień ślubu ukochanych dzieci przeżywa bardziej niż niegdyś swój własny. Ślub jest symbolicznym przejściem z rodzinnego domu do własnej, nowej rodziny. Ten symbol rodzice narzeczonych odczytują znacznie mocniej niż oni sami. Odbieranie rodzicom możliwości czynnego uczestnictwa w przygotowaniu tego dnia może być przyczynkiem do przyszłych konfliktów, wzmagać podświadomą zazdrość i żal teściów powodowaną odejściem dziecka do innej osoby. Z drugiej jednak strony oczywiście nie może być tak, że rodzice za młodą parę całkowicie decydują o kształcie wesela. To z kolei mogłoby odebrać młodym całą radość z uroczystości. Jak zatem pogodzić oczekiwania obu stron i rozsądnie rozdzielić obowiązki? Sposobów jest sporo, dla rodziców zawsze znajdą się zadania, z których wywiążą się znacznie lepiej niż ktokolwiek inny.
Nieustraszeni rodzice
Przede wszystkim należy zdać sobie sprawę, że rodzice na pewno nas nie zawiodą i wykonają powierzone im zadania ze stuprocentową pewnością. Nikt też – tak jak rodzice – nie będzie w stanie doradzić w kwestii rozmieszczenia gości przy weselnym stole. To właśnie oni przez lata najlepiej poznali charaktery, sympatie i antypatie członków rodziny, a wciąż rzadko zdarza się, by na wesela zapraszano wyłącznie kilkanaście najbliższych osób. O rodzicach nie warto też zapominać przy podpisywaniu umów z firmami i osobami, które świadczyć nam będą usługi w dniu zaślubin. Z relacji bardzo wielu par wynika, że rodzice potrafią wynegocjować ze zleceniobiorcami znacznie korzystniejsze warunki niż udaje się to narzeczonym. Ponadto te pary, które nie planują przygotowania listy prezentów ślubnych, z której mogliby skorzystać goście, mogą poprosić rodziców by dyskretnie zasugerowali członkom rodziny, jakie prezenty będą młodym przydatne. Tylko z ust rodziców taka informacja przekazana zaproszonym nie będzie odczytana jako niestosowna. Sprawą równie delikatną jest… pilnowanie porządku na weselu. Rodzicom wypada zwrócić uwagę stryjowi, by nie wypił za dużo, upomnieć rozrabiające dzieci czy ciotkę-plotkarkę, która właśnie zamierza skrytykować narzeczonego kuzynki. Niby niewiele, ale właśnie takie drobiazgi decydują o tym, czy wesele będzie udane. Warto też wysłuchać rodziców, gdy podpowiadają, jakiego cukiernika, fryzjera, fotografa warto zatrudnić. Nie zawsze rozsądnym jest zakładanie z góry, że rodzice proponują coś, co będzie znacząco odbiegało od naszych gustów. Często, ze względu na doświadczenie życiowe i liczne kontakty, rodzice znają świetnych specjalistów, którzy wcale nie reklamują się w magazynach ślubnych, bo usługi dla par młodych nie stanowią głównego źródła ich zarobku. Zanim odrzucimy pomoc rodziców warto po prostu wysłuchać, co mają nam do zaproponowania.

Rodzicom dziękujemy?
Oceń ten post