Rośliny małżeńskiego szczęścia

Niektóre rośliny, takie jak na przykład mirt, rozmaryn, tymianek czy róże, znane były w wielu kręgach kulturowych – zarówno w antycznej Grecji, jak i w Rzymie; również wśród Celtów i Iberów, w średniowieczu i w czasach wiktoriańskich.
Zanim jeszcze w XIX stuleciu w modę weszły ślubne bukiety, Młoda Para i weselnicy przypinali do ubrań małe wiązanki z rozmarynu i tymianku – czasem wplatano w nie pąki róży. Rozmaryn symbolizował pamięć i wierność, tymianek był zapowiedzią rozkoszy, a róża wyrażała miłość i radość, które wciąż powinny rozwijać się w życiu nowożeńców – stąd pączki róż, a nie kwiaty w pełnej okazałości.
Z rozmarynu i tymianku wykonywano także girlandy zdobiące konie zaprzężone do powozu wiozącego młodych do ślubu. Owe girlandy oplatały również krzesła, na których nowo poślubieni zasiadali do weselnej uczty.
W renesansowych Niemczech i Francji z tych właśnie roślin – a wiosną również z fiołków – wito wieńce, które zdobiły głowę nie tylko Panny Młodej, ale i Pana Młodego stojących przed ołtarzem. W muzeum miejskim w Norymberdze znajduje się portret młodego człowieka w stroju bogatego mieszczanina – na jego głowie można dostrzec wieniec uwity z różowych nierozkwitłych róż. Zwyczajowo do takich kwietnych ozdób miały prawo pary, które w związek małżeński wstępowały po raz pierwszy. Wdowy i wdowcy – nawet młodzi – nosili ślubne kapelusze ozdobione rozmarynem i tymiankiem.
Narzeczone idące do ślubu wzięły do rąk bukiety na początku XIX w. Były to kwiaty białe lub kremowe – róże, goździki, frezje; a kiedy XIX stulecie zbliżało się do końca w pewnych sferach modne były nawet chryzantemy. Kwiaty te – uchodzące w Japonii za symbol szczęścia i występujące w wielu kształtach oraz odmianach – pięknie prezentowały się w dużych bukietach bogato przybranych mirtem, gałązkami asparagusa czy paproci.

W latach 20. XX wieku chryzantemy zostały zastąpione przez kalie i białe róże o długich łodygach, a także gałązki białego bzu, aby zgodnie z nakazami mody dziesięć lat później zmienić się w niewielkie, biedermeierowskie bukieciki z drobnych białych goździków, różyczek albo konwalii.
Kolorowe wiązanki o fantazyjnych kształtach układane ze wszystkich możliwych gatunków roślin zaczęły być modne w latach 70. i są lubiane do dziś.
Nie ma chyba kwiatów, które nie znalazłyby się w bukietach ślubnych w ostatnich dziesięcioleciach. Można w nich zauważyć: jaśmin, lewkonie, anturium, strelicje, wszelkie odmiany róż i goździków, frezje, a nawet zapomniane na długi czas kalie i chryzantemy? Układa się je na paprociach, liściach egzotycznych krzewów i drzew, zdobi się piórami lub srebrzonymi gałązkami. Floryści mają ogromne możliwości popisania się nie tylko profesjonalnym kunsztem, ale i fantazją. A czy kwiaty przyniosą Pannie Młodej szczęście? Zarówno w przeszłości, jak i teraz – jeśli wybrała właściwego towarzysza życia, to z pewnością pozytywna moc ślubnego bukietu nie zawiedzie.

Rośliny małżeńskiego szczęścia
5 (100%) 1 vote