Strój na wielki dzień…

suknia

Stąd wiadomo, że w starożytnym Rzymie panny młode z patrycjuszowskich rodzin ślubowały swym mężom ubrane w szafranowe tuniki i takież płaszcze utkane z wełny jagniąt. Szafran, roślina używana do farbowania tkanin, w tamtych czasach nadawała im żółtopomarańczową barwę. W takim kolorze nawet młode i kwitnące dziewczęta wyglądały blado, stąd przyjął się zwyczaj, że w tym szczególnym dniu kobiety z rodziny malowały pannę młodą, używając kosmetyków, niestosowanych – poza tą jedną okazją – przez szanujące się niewiasty. W Rzymie w makijażu występowały publicznie tylko tancerki, muzykantki, kurtyzany.

Błękit, zieleń lub fiolet

W zamożniejszych sferach w średniowieczu i epoce renesansu suknie ślubne miały nasycone, czasem wręcz jaskrawe barwy. Mogła to być purpura, głęboki błękit, intensywna zieleń albo fiolet. Szaty te bywały nieraz haftowane srebrną czy złotą nicią. Kiedy Bona Sforza poślubiała na Wawelu Zygmunta Starego, wszyscy obecni zachwycali się jej piękną suknią uszytą z błękitnego atłasu, haftowaną w złote ule, symbole szczęśliwego i owocnego małżeństwa.

Z rajskim jabłuszkiem na głowie

W niektórych krajach, w renesansie i nieco później, stroje panien młodych miały dość osobliwe, jak na tak radosną okazję, kolory. W Niderlandach (dzisiejsza Holandia) oblubienice z bogatych mieszczańskich domów szły do ołtarza w czarnych atłasowych toaletach ozdobionych złotymi bądź srebrnymi taśmami. Przybraniem głowy był z reguły wieniec upleciony z kwitnących kwiatów i liści, czasem zdobiony jeszcze owocami – rajskimi jabłuszkami, czereśniami lub mandarynkami. Owoce te konserwowano w specjalny sposób, tak aby mogły być użyte do sporządzenia weselnego wieńca nawet zimą.
Ciekawe, że w pobliskiej Flandrii (dzisiejsza Belgia) w tym samym czasie za najodpowiedniejszą szatę majętnej panny młodej uchodziła suknia skrojona z jasnego materiału w żywy kwiatowy deseń – taką właśnie nosi na słynnym portrecie ślubnym Izabella Brandt – pierwsza żona słynnego malarza Rubensa. Na głowie, zamiast wieńca z kwiatów i owoców, ma wysoki kapelusz ozdobiony jasnymi wstążkami.

Biała sukienka

Biel sukien ślubnych pojawiła się dopiero na początku XIX stulecia i przez ponad 150 lat uważana była za jedyny odpowiedni kolor weselnego ubioru młodej kobiety wstępującej po raz pierwszy w związek małżeński. Wszelkie odstępstwa uchodziły za gorszącą ekstrawagancję. Kiedy później sławna poetka Maria Pawlikowska-Jasnorzewska (z Kossaków) wychodziła po raz pierwszy za mąż, poślubiając w wieku 20 lat przystojnego rotmistrza Władysława Bzowskiego, ubrała się w piękną błękitną suknię i takiż kapelusz ozdobiony sztucznymi bławatkami. Niebieskooka blondynka wyglądała w tym stroju naprawdę uroczo, ale krakowskie matrony i tak plotkowały, że być może Kossakówna zrezygnowała z dziewiczej bieli, gdyż pomiędzy nią a narzeczonym „sprawy zaszły za daleko”.

ŚLUBNA MODA FIN DE SIECLE`U

Suknie mogły być rozmaitych fasonów, w zależności od ogólnych trendów mody – długie, krótkie, z falbankami i bez, na szerokich halkach i o linii ołówka, ale zawsze musiały być białe, co najwyżej z lekkim odcieniem kremowym. Aż do lat pięćdziesiątych, kiedy to ekstrawaganckie aktorki zaczęły ubierać się do ślubu w niekonwencjonalne stroje: sławna wówczas gwiazda Gina Lollobrigida podczas swego pierwszego ślubu wystąpiła w eleganckich białych spodniach i takiejże tunice, a inna aktorka Pascale Petit zdumiała czytelników plotkarskich pism ślubnym strojem przypominającym ludowy strój z Bretanii – niebieską sukienką z białym fartuchem i nakryciem głowy wzorowanym na bretońskich czepkach mężatek.

A MOŻE NA CZARNO?

W naszych czasach stroje ślubne kreatorzy lansują we wszystkich fasonach i kolorach, nawet czarne ożywione jasnymi dodatkami, chociaż te ostatnie jakoś nigdy nie zdobyły większej popularności. Można wybrać czerwień, zieleń, błękit, fiolet czy też kolor pomarańczowy – zależnie od karnacji, typu urody, własnych gustów.
Nikt już nie pamięta o ślubnych przesądach, które odradzały ślub w zielonej sukni, gdyż nie zapowiadało to małżeńskiego szczęścia, a już szczególnie włożenie w ten dzień żółtej toalety. W sukniach tej barwy w epoce renesansu szły do ołtarza panny, co do których przedmałżeńskich obyczajów istniały poważne wątpliwości; w strojach tego koloru musiały też ślubować byłe kurtyzany. A chociaż obyczaj ten dotyczy odległych czasów, niechęć do żółtej ślubnej toalety nadal pozostała – przynajmniej w kręgu kultury europejskiej.

Strój na wielki dzień…
5 (100%) 1 vote