Wspomnienia zaklęte w koronkach

Sprzedać swoją suknię ślubną to dla nich tak jak dzielić się z obcą kobietą biciem ich własnego serca podczas marszu Mendelssohna, cudownym smakiem weselnego tortu i intymnymi przeżyciami z początków nocy poślubnej.
Suknia ślubna jest romantyczną łączniczką z dniem ślubu. Niczym biała kartka pachnącej papeterii ozdobionej napisem „…żyli długo i szczęśliwie…”, który dla każdej sentymentalnej mężatki w dniu ślubu nie jest końcem a początkiem pięknej bajki. Za nic nie oddam swojej sukni ślubnej – opowiada Dagmara, mężatka od trzech lat – wyczyszczona i schowana leży w pudełku, żeby nie zżółkła? Czasem ją wyjmuję i wspominam dzień ślubu. Raz ją ubrałam… Nie wyobrażam sobie oddać jej komuś innemu – opowiada.
Z suknią ślubną wiążą się jedne z najbardziej wzruszających wspomnień. Jeśli jednak weźmiemy przykład z naszych prababć i postanowimy przechowywać ją na strychu, musimy wiedzieć, jak sprawić aby w nienaruszonym stanie przetrwała lata.
Suknia, która długo jeszcze ma zachwycać tak jak w dniu wesela, musi trafić do czyszczenia najpóźniej dwa tygodnie po uroczystości, inaczej na usunięcie zabrudzeń może być za późno. Ręcznie robione aplikacje i delikatne ozdoby wymagają wyspecjalizowanego czyszczenia w rękach specjalistów. Plam po trawie, winie czy owocach czasem nie sposób uniknąć. Podobnie jest z pozostałością po torcie, którego kawałek wypadł z łyżeczki trzymanej przez wzruszonego męża.
Czyszczenie sukni kosztuje od 150 do 250 zł. Wiele salonów z modą ślubną ma swoje własne wypożyczalnie, komisy i pralnie. Po wyczyszczeniu suknie obowiązkowo należy przechowywać w specjalnym worku, takim w jakim przechowywane są w ślubnych salonach. Bez takiej ochrony w delikatny materiał „wgryzać” się będzie wyznaczany kurzem upływ czasu.

Nie jestem sentymentalna, pamiątek mam niewiele, ale suknię ślubną zatrzymałam. – opowiada Natalia, która ślub brała dwa lata temu. – Przywołuje tyle cudownych wspomnień. Na sam jej widok przypomina mi się, jaka byłam wtedy nieziemsko szczęśliwa. Próbowałam ją sprzedać, ale zawsze rezygnowałam w ostatnim momencie. Po prostu nie mogę… – mówi.
Jeśli jednak zdecydujemy się oddać suknię do komisu albo wypożyczalni, należy pamiętać, że trzeba to zrobić do trzech miesięcy po ślubie. Decyzję o jej sprzedaży trzeba zatem podjąć szybko. Za suknię w idealnym stanie uzyskamy od 30 do 40proc. jej poprzedniej ceny. Suknia, którą oddamy do komisu po jej półrocznym pobycie na strychu nawet w doskonałym stanie nie będzie już tak atrakcyjna dla kolejnych jej właścicielek, jak nowa.
Do komisów i wypożyczalni trafiają przede wszystkim panny młode, dla których koszt wymarzonej sukni przewyższa ich możliwości finansowe. Znaleźć tam również można welony, toczki, kapelusze, stroiki, ozdoby na szyję albo rękawiczki.
Jeszcze nie wiem, czy suknię kupię czy wypożyczę. – mówi Ania, która ślub weźmie dopiero za 9 miesięcy – Jeśli jednak zdecyduję się na zakup, to później na pewno ją oddam. Wiem, że to duży wydatek i będę szczęśliwa, jeśli w ten sposób pomogę jakiejś dziewczynie, której nie stać na nową suknię – opowiada.
Sklep, wypożyczalnia, komis, kufer babci… Nieważne skąd pochodzi suknia ślubna. Istotne by była wymarzona i wypatrzona. Im bardziej będzie chciana, im wspanialsze będą ślubne wspomnienia, tym trudniej będzie się z nią rozstać, ale czy pełna tak ciepłych wzruszeń suknia nie może przynieść szczęścia kolejnej narzeczonej…

Wspomnienia zaklęte w koronkach
Oceń ten post